niedziela, 25 stycznia 2015

JAJKA PO BENEDYKTYŃSKU (WEGE).



Leniwa niedziela. Całe osiedle śpi, jedynie jakiś starszy Pan urządził sobie spacer ze swoim pupilem. Czworonożny kudłacz, merdający radośnie ogonem, prowadzi swego właściciela parowymi alejkami. A ja, pijąc gorącą herbatę, oglądam tę rytualną przechadzkę przez okno.

sobota, 24 stycznia 2015

piątek, 23 stycznia 2015

"OWSIANKA" Z AMARANTUSA Z JABŁKAMI I CYNAMONEM



Pożywne śniadanie to podstawa, bo w końcu trzeba skądś czerpać energię na użeranie się z profesorami i udawanie, że jednak nie śpi się i uważa na wykładzie, który jest zdecydowanie za wcześnie...?


środa, 21 stycznia 2015

CO MOŻE USŁYSZEĆ WEGETARIANIN (LUB SEMI-WEGETARIANIN)?



Na temat wegetarianizmu krążą różne niekonwencjonalne plotki i rażące powalającą głupotą komentarze. I choć nie jestem w stu procentach typową wegetarianką, gdyż w mojej diecie pojawiają się ryby, często spotykam się z wieloma dziwnymi przytykami. Zastanawia mnie wtedy, czy to ludzka głupota, brak świadomości, czy jakieś inne, niezrozumiałe dla mnie motywy kierują taką osobą.


niedziela, 18 stycznia 2015

TORT SACHERA - PODEJŚCIE 1.




Tym razem sięgnęłam po przepyszną książkę "Historia smaku", autorstwa Bryana Bruce'a. To właśnie w niej znalazłam recepturę na Tort Sachera oraz to, w jaki sposób powstał.

piątek, 16 stycznia 2015

poniedziałek, 12 stycznia 2015

SPAGHETTI POROWO-SEROWE




Do szczęścia wiele mi nie trzeba. Wystarczy odrobina słońca, uśmiech starszej pani w tramwaju, miłe słówko w sklepie czy przyjemne chwile z przyjaciółmi. I oczywiście dobre jedzenie.


niedziela, 11 stycznia 2015

JAJKO ZAPIEKANE Z AWOKADO




Leniwy poranek. Zasnute chmurami niebo, szalejące od wiatru nagie konary drzew. Mokre chodniki, smutne spojrzenia. Takie niechciane.


sobota, 10 stycznia 2015

KRUCHE BABECZKI Z GRZYBAMI



Zamykam się w swoim kulinarnym laboratorium, gdzie garnuszki, miseczki, talerze, łyżeczki niczym laboratoryjny sprzęt, którym posługuję się podczas codziennych eksperymentów.



piątek, 9 stycznia 2015

sobota, 3 stycznia 2015

NOWY ROK, NOWE PLANY




Koniec roku to dla mnie ważny czas, w szczególności ostatnie dwa dni. Siadam wtedy z lampką dobrego wina, przy ulubionej muzyce (najlepiej klasycznej) z notatnikiem na kolanach i długopisem w dłoni. Siadam i zaczynam podsumowywać miniony rok.


środa, 24 grudnia 2014

wtorek, 23 grudnia 2014

piątek, 19 grudnia 2014

BAKŁAŻAN PO GRECKU




Wegetarianka i święta. To da się pogodzić!


CIASTECZKA KORZENNE NA MIODZIE GRYCZANYM / GEWÜRZKUCHENSCHNITTEN MIT BUCHWEIZENSHONIG




Zapach korzennych przypraw czuć na całym piętrze. Usłyszeć można domową krzątaninę, stukanie garnków, dźwięki świątecznych melodii. Jeszcze tylko 5 dni do świąt.

Gewürzduft riecht auf ganzem Stock. Man kann Umhergelaufen hören, Klopfen der Kochtopfen,  weihnachtlichen Geräuschen. Nur noch fünf Tagen.


czwartek, 18 grudnia 2014

MAKOWIEC / MOHNKUCHEN.



Święta! Jeszcze tylko kilka dni. Odliczam ze zniecierpliwieniem. //

Weihnachten! Nur noch ein paar Tagen. Ich zähle mit Ungeduld ab.

wtorek, 9 grudnia 2014

PIKANTNY KREM Z MARCHEWKI / WÜRZIGE KAROTTESUPPE.




 Zimne dłonie, para z ust, czerwone uszy i nos. Skrzypi pod nogami ziemia, konary pokrywa poranny szron. Kolejna kartka z kalendarza wydarta. Starsza o kolejny dzień, doświadczona o następne przeżycia.


Kalte Hände, Wasserdampf aus dem Mund, rote Öhren und Näse. Die Erde quietscht unter den Füße. Die Ästen wird von morgendlichem Raureif überziehen. Folgende Kalenderseite ist heraußreisend. Um folgenden Jahr älter, um nächsten Erlebnisse erfahren.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

KORZENNE MUFFINKI Z BUDYNIEM / KLEINE GEWÜRZ-NAPFKUCHEN MIT PUDDING



Starszy Pan z wielką, siwą brodą, ubrany w czerwono-biały strój, przechadza się po parku. Jego sanie gdzieś utknęły. Śniegu nie ma. Prezentów nie będzie.

Einer alten Herr mit großem, grauem Bart und in rote-weißer Kleidung angezogen geht durch den Park. Seiner Schlitter hat indgerwo festgesitzt. Schnee ist nicht da. Die Geschenken werden nicht sein.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

SAŁATKA Z KASZĄ JAGLANĄ / HIRSEBREI-GEMÜSE-SALAT




Wracając z uczelni, skaczę w kałuże. Jak dziecko, nieco zbyt duże. Spływa deszcz po policzkach, miesza się ze słonymi łzami. Listopad. Zbiór poniedziałków z całego roku. /  

Wenn ich aus Uni nach Hause zurückkomme, springe ich in die Pfütze. Wie ein Kind, aber bisschen zu groß. Der Regen abfließt nach Wange mit saueren Tränen. November. Alle Montags aus ganzem Jahr.

wtorek, 25 listopada 2014

SAŁATKA: TOFU, RUKOLA, CUKINIA, SUSZONE POMIDORY.




Słońce próbuje nadaremnie przebić się przez grubą warstwę wrogich chmur. Zaraz zacznie padać - niebo szarzeje coraz bardziej, przy każdym mrugnięciu oka zmienia swój odcień. W końcu słyszę, jak krople ciężkie i leniwe, odbijają się o metalowy parapet. Jesień.

poniedziałek, 24 listopada 2014

SZYBKIE CURRY Z TOFU.





Spoglądam z niedowierzaniem za okno. Świat szary, bury, tak smutnie ponury... Aż żal opuszczać
swoich czterech ukochanych, ciepłych kątów.


sobota, 22 listopada 2014

"PYSZNIE BEZ GLUTENU" - recenzja



Otwieram z niecierpliwością kopertę, zastanawiając się, co może skrywać. Jak to co? Nowiutka, świeżutka, jeszcze cieplutka książka wydawnictwa MUZA "Pysznie bez glutenu".



środa, 19 listopada 2014

PIKANTNA PASTA Z CZERWONEJ FASOLI.





Co za dzień, co za dzień! Serce skacze do góry, wywija radosne koziołki, raduje się, aż bije w zawrotnym tempie. I choć za oknem deszcz, przygnębiająca szarość, widok smutnego miasta - to nic! Idzie miastem z szerokim uśmiechem na twarzy.

wtorek, 18 listopada 2014

WYTRAWNE MUFFINKI WEGETARIAŃSKIE.



Dudnienie muzyki roznosi się po całej ulicy. Rozbawione towarzystwo śmieje się, stojąc w oknie i paląc papierosy. Stukają kieliszki, zabawa trwa - jedzenia zabraknąć nie może.

poniedziałek, 17 listopada 2014

PUSZYSTY MURZYNEK Z DŻEMEM PORZECZKOWYM.



Za oknem plucha, szaro, buro i nieprzyjemnie. Zaczęło się - smutna jesień opanowała miasto. Złoto, miedziana czerwienie, ognisty pomarańcz zniknęły wraz z opadnięciem liści, pozostały jedynie pojedyncze sztuki. drzewa straszą swoją nagością.


sobota, 15 listopada 2014

MAKARONOWE MUSZELKI ZE SZPINAKIEM I FETĄ.



Dzwonek do drzwi. Wycieram wilgotne dłonie w kraciasty ręczniczek i poprawiając rozmierzwione włosy, podchodzę do nich. Zerkam przez wizjer, nazywany wulgarnie "judaszem" i aż rozpromieniam się na widok, jaki moje oko ujrzy. Z szerokim uśmiechem zapraszam na obiad.

piątek, 14 listopada 2014

LIKIER A'LA MALIBU.




Usiądź obok mnie, zaraz czegoś spróbujesz. Nie licz na wódkę czy kupne wino, którego markę znają wszyscy, a które smakuje jak stary kompot. Usiądź i powąchaj. Spróbuj. I jak? Wiedziałam, że Ci zasmakuje...


czwartek, 13 listopada 2014

PSZENNY CHLEB ZIEMNIACZANY.




Ciepły bochenek, co dopiero wyjęty z pieca, już zniknął praktycznie w połowie. Nikt mu się nie oprze, kiedy tak czeka, czeka, aż wystygnie, wołając do Ciebie: "zjedz mnie!". Zbliżasz się uzbrojony w nóż, czaisz się, wahasz i nagle już! Ukradkiem wcinasz, by nikt nie dojrzał Twojej słabości.



środa, 12 listopada 2014

PASTA SŁONECZNIKOWA Z SUSZONYMI POMIDORAMI.



Nie znoszę nudy. Nie umiem usiedzieć w jednym miejscu, nogi rwą się do marszu, ręce ciągną do pracy, umysł najlepiej odpoczywa przy innego rodzaju wysiłku. Najlepiej wykorzystać ten potencjał pracowniczy w kuchni. A co!

wtorek, 11 listopada 2014

ROGALIKI KRUCHO-DROŻDŻOWE Z MAKIEM.




Flagi biało-czerwone poruszają się w rytm wiatru, dumnie przytwierdzone do okien. Czuć ducha patriotyzmu, gdy w radio słychać hity lat peerelowskich. Stare zespoły, których świetność nie przeminęła z czasem umilają chwilę pochłaniania rogali świętomarcińskich.


poniedziałek, 10 listopada 2014

PIEROGI Z WĘDZONĄ MAKRELĄ.




Ugniata elastyczne ciasto, cała upaćkana białą jak śnieg mąką. Już niebawem taka biel zapanuje dookoła. Kolejna wydarta kartka z kalendarza, kolejne uciekające godziny, zbliżające nas do starości. A ona, myśląc tak o swym przemijaniu, ugniata ciasto na pierogi.


piątek, 7 listopada 2014

ŁOSOŚ PIECZONY Z CZĄBREM.



Są emocje, nad którymi nie potrafimy zapanować. Rozpierający od środka gniew, deprymująca niechęć i onieśmielająca bezradność. Palące gdzieś w sercu uczucie i spokój wewnętrzny działający jak balsam dla duszy. Łzy, krzyk, niepewność bądź szeroki uśmiech, śmiejące się oczy i szczery do bólu śmiech radości.


czwartek, 6 listopada 2014

KAWOWA PANNA COTA.




Uśmiechają się, kiedy podaję deser. Jeszcze bardziej, gdy go konsumują. Raduje mnie ich zadowolenie, gdy cukier działa na nich tak pozytywnie. Wiem, nie powinnam. Ale nie potrafię ich nie rozpieszczać.


środa, 5 listopada 2014

ZUPA KREM Z BOBU.




Bezdeszczowa jesień - uśmiecham się na widok złocistych liści za oknem, na szum wiatru bawiącym się z nimi, na spacerujące parkiem za oknem przedszkolaki, ubrane w jaskrawe kamizelki odblaskowe. "I tak niedługo pieprznie śniegiem". Dziękuję za pocieszenie.


wtorek, 4 listopada 2014

PAPRYKA NADZIEWANA KASZĄ JAGLANĄ.



Wspólne posiłki uwieńczone toastem "za naszą przyjaźń". To w takich okolicznościach umacnia się więź, której nikt z nas by się nie spodziewał. Oby więcej takich wspólnych obiadów.

poniedziałek, 3 listopada 2014

KOKTAJL ZE SZPINAKIEM, JABŁKIEM I GRUSZKĄ





Gdzie są notatki?! Szukam, zbieram porozrzucanie nie wiadomo jak i gdzie kartki, zapisane starannym, drobnym pismem. Przydadzą się, w tramwaju pozwolą przenieść się w magiczny świat nauki, która raz po raz bywa naprawdę zaskakująca.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...